strona główna   |   mapa strony   |   bilety   |   kontakt

Newsletter

Chcesz otrzymywać newsy? Zapisz się!



Biuletyn Informacji Publicznej

ePUAP


6xBOTOR

Pozwólcie Państwo, że zamiast o koncepcjach artystycznych, opowiem o rzeczach bardzo prywatnych. Nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy, gdyby nie nasi rodzice i dziadkowie. Nasze małżonki wniosły tez  do rodziny ważne wartości. Szczegółowa opowieść o tym wszystkim musiałaby zająć więcej miejsca. Pozwolę sobie sprowadzić opowieść do fragmentu, który głęboko tkwi w mojej pamięci. Niestety jest to tylko cząstkowa opowieść, bo każdy z uczestników mógłby dodać coś ze swojego punktu widzenia. Jakieś inne, równie prawdziwe historie. Moja opowieść dotyczy tylko dwóch elementów, muzyki i malarstwa. Kiedy z bratem Henrykiem byliśmy jeszcze małymi dziećmi, nasz ojciec zaczął wykonywać dwie gitary. Miały to być małe konstrukcje, stosowne do użytkowania przez dziecko. Wycinał je z drewna, pokrywał specjalnym lakierem, aby na końcu założyć struny. Sam fakt ręcznego wykonywania tak skomplikowanych przedmiot, ów dziś może się wydawać śmiesznym. Wszystko przecież można kupić, zamiast poświęcać czas na misterne wykonywanie poszczególnych części a potem ich składanie. Ale w tym przejawiało się jakieś zamiłowanie ojca do ręcznego wykonywania niezwykłych przedmiotów. Przybierało ono różne formy. Gdy nas jeszcze nie było na świecie, ojciec projektował a potem konstruował szopki zwane betlejemkami w kościele p.w. Marii Magdaleny w Tychach. Jego sprawą było namalowanie na rozciągniętym płótnie  iluzjonistycznej panoramy, rzeźbienie niektórych małych figurek, które według jego planu miały na dalszym planie dopełniać płynnego przejścia od form rzeźbionych do malowanych. I ważny element całości, ruchome promienie. Dziś z pewnością nie jest to trudne do uzyskania, bo do dyspozycji są silniczki elektryczne. Wówczas ruch promieni wywołany był konwekcją ciepłego powietrza wypływającego ze specjalnie skonstruowanych, półprzezroczystych walców, ogrzewanych żarówkami. Podobne konstrukcje tworzył też w naszym domu. Co do instrumentów, tylko jedna gitara została dokończona. Była to gitara Henryka, który wykazywał zainteresowania  muzyczne.

Gra na instrumentach w rodzinie, odkąd pamiętam, zawsze zajmowała ważne miejsce. Od strony mamy, po prapradziadkach przechowywane były skrzypce. Nie jakiś Stradivarius, tylko zwykłe. Przekaz  utrzymywał, że w rodzinie są od około dwustu lat. Nasz pradziadek urodzony w 1856 roku grywał na ogromnym basie, a brat dziadka na instrumentach dętych. Na dodatek babka jeszcze przed I wojną światowa śpiewała w chórze Harmonia. Także w domu pradziadka ze strony ojca jeszcze przed 1914  rokiem było pianino. Po jego śmierci z jakichś powodów wystawiono je na sprzedaż. Ja sam pamiętam kilka instrumentów, na których grywał mój brat. Najbardziej utkwił mi w pamięci trochę kanciasty koncertowy fortepian, prawdopodobnie pamiętający jeszcze czasy Beethovena. Rezonans, jaki wywoływał słychać było jeszcze długo po zakończeniu grania. Nasz ojciec, kiedy żył, malował obrazy na  różne zamówienia kościelne. Pamiętam Jadwigę Śląską, Marię Goretti czy św. Barbarę. Jeszcze przed wojną zatrudniano go do malowania szyldów sklepowych. W Tychach zachowały się dwa wizerunki przez niego malowane. Jeden z nich w noszonym feretronie w starym kościele. Drugi w bocznym ołtarzu w kościele Jana Chrzciciela. Przetrwały też martwe natury w różnych domach prywatnych i różne karty jubileuszowe. Manualne predyspozycje ujawniali też nasi starsi bracia, którzy rzeźbili i polichromowali do szopki domowej mniejsze figurki pasterzy. Muszę podkreślić rolę naszej matki, która kosztem wyrzeczeń pozwoliła na nasze wykształcenie. Musieliśmy radzić sobie sami.

Dalszą opowieść ze swojego punktu widzenia mogłyby poprowadzić nasze małżonki: Sonia i Joanna. Włączyły w tę historię nie mniej bogatą rodzinną pamięć, między innymi o swoim przodku tkającym płótno i swoją wrażliwość materii, także bardzo dawną tradycję nauczycielską  i talenty organizacyjne.  Są jeszcze pozostali, młodsi już uczestnicy projektu...

 

Ireneusz Botor

Wstęp do katalogu wystawy "6xBOTOR - Ireneusz, Sonia, Monika, Henryk, Jan, Michał"

kurator: Ł.Pudełko

 

Fot. wernisażu Dominik Gajda
Fot. ekspozycji Łukasz Pudełko

foto_web_dominik_gajda_6xbotor01

foto_web_dominik_gajda_6xbotor02

foto_web_dominik_gajda_6xbotor03

foto_web_dominik_gajda_6xbotor04

foto_web_dominik_gajda_6xbotor05

foto_web_dominik_gajda_6xbotor06

foto_web_lukasz_pudelko_6xbotor01

foto_web_lukasz_pudelko_6xbotor02

foto_web_lukasz_pudelko_6xbotor03

foto_web_lukasz_pudelko_6xbotor04

 

 
logo_silesia_region
Firma 3+ belfegor_tekst logo
W celu uczynienia strony internetowej bardziej użyteczną i funkcjonalną, używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne
ze zgodą użytkownika na ich stosowanie. Dowiedz się więcej lub zmień ustawienia plików cookies.